Nie! W ten sposób wyrządzi jej krzywdę, a za nic w świecie nie chciałby tego zrobić. Musi znaleźć się z dala od niej, bo inaczej...

oblały się jeszcze silniejszym, tym razem już pąsowym rumieńcem.
Podczas śpiewania drugiego psalmu Clemency przyznała w myślach, że to wielce prawdopodobne. Mniej więcej w połowie kazania ustaliła, że nie powie całej prawdy ani lady Helenie, ani kuzynce Anne. To oznaczało jedno - nie ma osoby, której mogłaby się zwierzyć.
- Proszę wrócić do noszenia własnych ubrań.
ROZDZIAŁ JEDENASTY
Bo jedynie obecność Marka wprawiała ją w niepokój. Nie ociągając się więc wysiadła z
Ten najspokojniej w świecie uniósł wzrok i odpowiedział beznamiętnym, opanowanym głosem:
- Moja droga, a może napisałabyś do pana Jamesona, że czujesz się dobrze i jesteś szczęśliwa, mieszkasz zaś za pół darmo u przyzwoitej rodziny. Lepiej negocjować z mocnej pozycji.
Uśmiech zniknął z jej twarzy.
- Jake? - zapytał.
Udało się! Głupia dziewczyna dała się nabrać. Teraz tylko Oriana musi dobrze grać swoją rolę.
- Ależ moja słodka, to tylko pocałunek. - Mark zaśmiał się i znowu pochylił głowę, zbliżając wargi do jej ust.
poświęcić mu zbyt wiele czasu.
łatwe. Musisz mi w tym pomóc. Oboje zdajemy sobie sprawę, Ŝe coś nas do siebie
- Nie dbam o to - oznajmiła. - Nie cierpię francuskiego!


- O jakim lustrze?

paskuda...
Dostałem kosza? To intrygujące, pomyślał Mark. Pozwolił osobie dotknąć jej złotych loków i dodał:
- Sądziłam, że jestem zakochana - odpowiedziała. - Jeden

Niestety, jej wysiłki spełzły na niczym. Tak ona, jak i jej córka wywodziły się bowiem z rodziny kupieckiej i to z pozoru niewinne określenie zamykało im bramy do świata dobrze urodzonych. Clemency aż tak bardzo na tym nie zależało, nigdy zresztą nie miała wygórowanych ambicji towarzyskich, a czytanie książek przedkładała nad bywanie na modnych przyjęciach i rautach. Wiedziała, że do takiego świata niechybnie należą spotkani dzisiaj przez nią dżentelmeni.

Przygotowania do podróży nie trwały długo. Po starannym wyczyszczeniu wulkanów i sprzątnięciu reszty planety
Coś w niej pękło.
- Wasza Wysokość też powinien.

uporać. W drodze do Midland i z powrotem prowadzili miłą rozmowę, lecz on był

odłożony na chwilę papieros Bankiera sam zgasł. Bankier jak zwykle był bowiem zajęty swoimi obliczeniami.
- Nie musieliśmy. Ale czasem tak bywa...
- Nie stać pani na utrzymanie dziecka.